
Restrukturyzacja zamiast upadłości? Co najnowsze dane mówią o kondycji polskiego przemysłu
Dane z raportu MGBI dotyczącego postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych w przemyśle pokazują, że sektor produkcyjny wszedł w fazę głębszej selekcji rynkowej. W 2025 r. upadłość ogłosiło 115 przedsiębiorstw przemysłowych, czyli więcej niż w 2024 r. i 2023 r., natomiast wobec 762 firm przemysłowych otwarto postępowania restrukturyzacyjne — wobec 638 w 2024 r. i 577 w 2023 r. To oznacza, że problem niewypłacalności w przemyśle nie ma charakteru incydentalnego, ale coraz częściej przekłada się na formalne procedury ochronne i naprawcze.
Z perspektywy praktyki restrukturyzacyjnej najistotniejszy jest jednak nie sam wzrost liczby spraw, lecz relacja między upadłościami a restrukturyzacjami. Na 115 upadłości przedsiębiorstw przemysłowych przypadły aż 762 otwarte restrukturyzacje, co pokazuje, że przedsiębiorcy coraz częściej próbują ratować przedsiębiorstwo, a nie wyłącznie likwidować działalność. Ten trend wpisuje się w szerszy obraz rynku: w całej gospodarce w 2025 r. restrukturyzację rozpoczęło 5 132 firm, co było rekordowym wynikiem i oznaczało wzrost o 14,7% rok do roku.
Restrukturyzacja staje się narzędziem zarządzania ryzykiem
W mojej ocenie raport potwierdza, że restrukturyzacja przestaje być postrzegana jako „ostatni etap przed upadłością”, a coraz częściej staje się narzędziem zarządzania ryzykiem płynnościowym. To szczególnie ważne w przemyśle, gdzie kryzys bardzo rzadko pojawia się nagle. Zwykle poprzedza go narastająca presja kosztowa, spadek marż na kontraktach, wzrost kosztów pracy, energii i surowców, ograniczony dostęp do finansowania oraz konieczność inwestycji w automatyzację i modernizację parku maszynowego.
Problemy płynnościowe coraz częściej dotyczą dojrzałych przedsiębiorstw
Szczególnie niepokojące jest to, że upadłość coraz częściej dotyka dojrzałych przedsiębiorstw. Według omówienia raportu MGBI wśród firm przemysłowych ogłaszających upadłość dominowały podmioty funkcjonujące na rynku powyżej 20 lat, odpowiadające za 44% upadłości w sektorze, a średni wiek przedsiębiorstwa przemysłowego ogłaszającego upadłość wyniósł 18,5 roku. Oznacza to, że historia działalności, rozpoznawalność, park maszynowy czy baza klientów nie chronią już samodzielnie przed utratą płynności, jeżeli model operacyjny firmy przestaje odpowiadać aktualnemu otoczeniu kosztowemu i konkurencyjnemu.
Na poziomie branżowym szczególnie widoczna jest koncentracja problemów w podmiotach związanych z produkcją konstrukcji metalowych i ich części. To ta grupa odpowiadała za największą liczbę upadłości i restrukturyzacji wśród przedsiębiorstw przemysłowych, a w 2025 r. w tej podklasie PKD ogłoszono 8 upadłości i otwarto 70 postępowań restrukturyzacyjnych. Jest to segment szczególnie wrażliwy na koszty energii, pracy, stali i finansowania, a jednocześnie często funkcjonujący w roli poddostawcy większych odbiorców, co ogranicza możliwość przerzucania wzrostu kosztów na kontrahentów.
Wczesna identyfikacja zagrożeń ma kluczowe znaczenie dla zarządów
Z prawnego punktu widzenia zarządy firm przemysłowych powinny traktować te dane jako sygnał do wcześniejszego monitorowania przesłanek zagrożenia niewypłacalnością i niewypłacalności. Sam fakt posiadania zamówień nie przesądza jeszcze o bezpieczeństwie przedsiębiorstwa. Jeżeli kontrakty są nierentowne, terminy płatności się wydłużają, zapasy rosną, a firma zaczyna finansować działalność opóźnieniami wobec dostawców, leasingodawców, ZUS albo urzędu skarbowego, mamy do czynienia z momentem, w którym konieczna jest analiza restrukturyzacyjna.
W praktyce kluczowe znaczenie ma czas reakcji. Postępowanie o zatwierdzenie układu, które w całej gospodarce pozostaje najczęściej wybieraną procedurą restrukturyzacyjną i w 2025 r. odpowiadało za 89% restrukturyzacji, może być skuteczne przede wszystkim wtedy, gdy przedsiębiorstwo nadal prowadzi działalność, posiada realną zdolność generowania marży i ma przestrzeń do negocjacji z wierzycielami. Jeżeli decyzja o restrukturyzacji zostanie odłożona do momentu wypowiedzenia kluczowych umów finansowania, utraty dostawców albo eskalacji egzekucji, zakres dostępnych instrumentów istotnie się zawęża.
Skuteczna restrukturyzacja wymaga kompleksowych działań
Raport MGBI pokazuje również, że problemy przemysłu mają charakter strukturalny, a nie wyłącznie koniunkturalny. Eksperci komentujący raport wskazują na kumulację czynników: wysokie koszty energii i pracy, presję cenową, słabość części europejskiej gospodarki, ograniczony dostęp do finansowania oraz rosnące znaczenie automatyzacji, robotyzacji i cyfryzacji. To oznacza, że skuteczna restrukturyzacja w przemyśle nie może ograniczać się wyłącznie do rozłożenia zadłużenia na raty. Musi obejmować również diagnozę rentowności kontraktów, analizę kosztów produkcji, strukturę finansowania, poziom zapasów, politykę cenową oraz zdolność przedsiębiorstwa do inwestowania w efektywność.
Rosnąca liczba restrukturyzacji świadczy o większej świadomości przedsiębiorców
Z perspektywy adwokata i doradcy restrukturyzacyjnego najważniejszy wniosek jest następujący: wzrost liczby restrukturyzacji w przemyśle nie powinien być oceniany wyłącznie negatywnie. Jest to także dowód rosnącej świadomości przedsiębiorców, że formalna restrukturyzacja może chronić przedsiębiorstwo, miejsca pracy, majątek produkcyjny i relacje z kontrahentami. Warunkiem powodzenia jest jednak połączenie działań prawnych, finansowych i operacyjnych oraz rozpoczęcie procesu naprawczego zanim kryzys płynnościowy przekształci się w stan trwałej niewypłacalności.
Na czym powinny skoncentrować się zarządy firm
W 2026 r. zarządy firm przemysłowych powinny więc skoncentrować się na trzech obszarach: wczesnej diagnozie płynności, realistycznym planie naprawczym oraz aktywnym dialogu z wierzycielami. Dane MGBI pokazują, że przemysł pozostaje jednym z sektorów najbardziej narażonych na postępowania insolwencyjne, a w ogólnym raporcie za 2025 r. przetwórstwo przemysłowe było branżą z największą liczbą upadłości — 116 przypadków, przy wzroście o 9,4% względem roku poprzedniego. Jednocześnie przetwórstwo przemysłowe znalazło się wśród trzech branż z największą liczbą restrukturyzacji, gdzie liczba postępowań wzrosła z 653 do 771, czyli o 18%.
Dlatego dla firm produkcyjnych najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy restrukturyzacja jest oznaką słabości. Prawdziwe pytanie brzmi, czy przedsiębiorstwo potrafi wystarczająco wcześnie rozpoznać moment, w którym restrukturyzacja staje się narzędziem ochrony wartości, a nie jedynie próbą ograniczenia strat.